Kopanie kryptowalut. Jak BitClub zbudował fikcyjną kopalnię kryptowalut za 722 miliony dolarów

Kopanie kryptowalut. Jak BitClub zbudował fikcyjną kopalnię kryptowalut za 722 miliony dolarów

2025-11-28

Pewnego zimowego popołudnia na początku 2015 roku, gdzieś w cyfrowym eterze między Kolorado a Rumunią, dwóch mężczyzn dyskutowało o swojej klienteli. „Budujemy cały ten model na plecach idiotów” – napisał Matthew Brent Goettsche w oknie internetowego komunikatora. Jego rozmówca, programista o nazwisku Silviu Catalin Balaci, właśnie przekazał nieprzyjemną wiadomość: dzienne wypłaty z kopania kryptowalut, które Goettsche chciał wyświetlać inwestorom, były „nie do utrzymania, to już terytorium piramidy finansowej, szybkiego kasowania pieniędzy”. Nastąpiła krótka pauza – taka, jaka istnieje tylko w rozmowach tekstowych – po czym Balaci dodał dwa słowa: „ale okej”.

Goettsche miał ciekawe określenie na swoich inwestorów: owce. I przez niemal sześć lat on i jego wspólnicy ostrzygli je z co najmniej siedmiuset dwudziestu dwóch milionów dolarów. Pod pozorem wyrafinowanych technologii kryła się zwykła piramida finansowa.

Narzędziem tego transferu bogactwa był BitClub Network, rzekoma operacja kopania bitcoinów, która obiecywała inwestorom pasywny dochód dzięki połączeniu mocy obliczeniowych. Aby zrozumieć, jak taki schemat mógł rozkwitnąć – i dlaczego okazał się tak uwodzicielski – trzeba najpierw pojąć, na czym polega wydobywanie bitcoinów i jak działają prawdziwe kopalnie zbiorowe.

Prawdziwa praca przy cyfrowym złocie

Kopanie bitcoinów jest w swej istocie wyścigiem obliczeniowym. Sieć Bitcoin utrzymuje swoją integralność poprzez proces zwany proof-of-work, w którym wyspecjalizowane komputery rywalizują o rozwiązanie skomplikowanych zagadek matematycznych. Pierwsza maszyna, która złamie kod, zatwierdza blok transakcji i otrzymuje w nagrodę nowo wybitego bitcoina. To elegancki system, zaprojektowany przez pseudonimowego Satoshiego Nakamoto, który zachęca uczestników do zabezpieczania sieci, jednocześnie stopniowo uwalniając nową walutę do obiegu.

Ale jest problem skali. W pierwszych dniach bitcoina – mówimy o 2009 roku, kiedy technologia była wciąż ciekawostką wymienianą między entuzjastami kryptografii – można było kopać monety na laptopie. Te czasy szybko się skończyły. W miarę jak kolejni górnicy dołączali do sieci, trudność zagadek rosła. W 2014 roku, kiedy wystartował BitClub, udane kopanie wymagało magazynów wypełnionych specjalistycznym sprzętem zwanym ASIC (układy scalone do konkretnych zastosowań), pobierającym tyle energii elektrycznej, ile zużywają małe miasteczka, i generującym tyle ciepła, że konieczne było przemysłowe chłodzenie.

Tutaj do gry weszły kopalnie zbiorowe. Zamiast konkurować indywidualnie – strategia, która mogłaby przynieść nagrodę raz na kilka lat, jeśli w ogóle – górnicy mogli połączyć swoją moc obliczeniową. Gdy jakakolwiek maszyna w puli rozwiązała zagadkę, nagrody były rozdzielane proporcjonalnie, w oparciu o wkład każdego uczestnika. To było rozsądne rozwiązanie problemu ekonomicznego, przekształcające loteryjne szanse w coś przypominającego stałą pensję.

Uczciwa kopalnia zbiorowa działa z brutalną przejrzystością. Uczestnicy mogą zweryfikować, poprzez sam blockchain, dokładnie to, co kopalnia wydobyła. Mogą obliczyć całkowitą moc obliczeniową puli – miarę wykorzystywanej mocy komputerowej. Mogą zobaczyć adresy portfeli otrzymujących nagrody. Wszystko jest możliwe do sprawdzenia, ponieważ technologia tego wymaga.

BitClub twierdził, że oferuje to wszystko.

Nie oferował.

 

Teatr wiarygodności

Zamiast tego BitClub oferował teatr. Strona internetowa zawierała wyrafinowane dashboardy pokazujące „dochody z kopania” gromadzące się w czasie rzeczywistym. Były trzy poziomy inwestycji: pięćset, tysiąc lub dwa tysiące dolarów, każdy obiecujący różne stopy zwrotu. Pool One twierdził, że wypłaca pięćdziesiąt procent zysków z kopania; Pool Two – sześćdziesiąt procent; Pool Three – siedemdziesiąt procent. Pozostały procent miał rzekomo pokrywać koszty kopania i kupować dodatkowy sprzęt, tworząc efekt kumulacji. Inwestorzy byli informowani, że będą otrzymywać zwroty przez sześćset dni.

Strona zapewniała potencjalnych inwestorów, że „nasza kopalnia została założona w październiku 2014 jako kopalnia solo ekskluzywna dla członków BitClub Network”. Zawierała referencje, statystyki wydajności i rodzaj błyszczących materiałów marketingowych sugerujących poważny kapitał i profesjonalne zarządzanie. Filmy promocyjne przedstawiały BitClub jako „najbardziej przejrzystą firmę w historii świata”. W jednym filmie promocyjnym Jobadiah Sinclair Weeks – który później przyznał się do oszustwa związanego z papierami wartościowymi – powiedział widzom, że BitClub jest „zbyt duży, żeby upaść”.

Rzeczywistość, jak później ujawniły dokumenty sądowe, była znacznie mniej imponująca. W październiku 2014 roku, kiedy BitClub twierdził, że uruchomił swoje ekskluzywne kopalnie zbiorowe, te kopalnie nie istniały. Dochody z kopania wyświetlane na pulpitach inwestorów były symulacjami, liczbami generowanymi przez kod Balaciego, a nie pracą obliczeniową. W różnych momentach Goettsche instruował Balaciego, aby manipulował tymi liczbami w celu utrzymania iluzji rentowności i zachęcania do dodatkowych inwestycji.

W lutym 2015 Goettsche wysłał wiadomość do Balaciego: „podnieś dzienne dochody z kopania od dzisiaj o 60%”. Balaci, być może nauczony, że sprzeczanie się jest bezcelowe, zastosował się. Logi czatu pokazują, jak ostrzega, że taki wzrost jest nie do utrzymania, że będzie wymagał wypłat „przez jakieś 1000 dni technicznie”. Odpowiedź Goettschego była lekceważąca: „rozcieńczymy to z czasem” – napisał. „Członkowie pomyślą, że to przez silny wzrost”.

To było fundamentalne oszustwo: BitClub mógł prowadzić pewne czynności wydobycia kryptowalut – są dowody, że posiadali jakiś sprzęt – ale zwroty wyświetlane inwestorom nie miały żadnego związku z rzeczywistymi zyskami z kopania. Wcześni inwestorzy byli opłacani pieniędzmi od nowych inwestorów, klasyczna struktura piramidy Ponziego, która sięga samego Charlesa Ponziego, który obiecywał czterdziestoprocentowe zwroty w dziewięćdziesiąt dni poprzez międzynarodowe kupony pocztowe. (Ponzi, dla porządku, zdołał utrzymać swój schemat przez zaledwie około rok, zanim się zawalił. BitClub działał przez pięć lat.)

 

Grupa docelowa

Kto inwestuje w takie schematy? Pytanie zawiera osąd, na który ofiary nie zasługują. Goettsche i Balaci z pewnością mieli swoje zdanie. W lipcu 2014 Balaci powiedział Goettschemu, że grupa docelowa BitClub to „typowy głupi inwestor MLM” – odniesienie do marketingu wielopoziomowego, tych piramidowych struktur sprzedaży, które obiecują bogactwo poprzez rekrutację. Pogarda była jawna.

Ale inwestorzy, którzy inwestowali pieniądze w BitClub, nie byli głupi. Wielu było na tyle wyrafinowanych, by rozumieć, przynajmniej w ogólnych zarysach, jak działa kopanie bitcoinów. Wiedzieli o konkurencyjnym charakterze wyścigu zbrojeń w kopaniu, o drogim sprzęcie, który jest potrzebny, o kosztach energii elektrycznej. Czego im brakowało, to zdolność weryfikacji twierdzeń BitClub, a być może i skłonność do próbowania. Obietnica pasywnego dochodu – szczególnie w gorączkowych dniach, gdy cena bitcoina zdawała się znać tylko jeden kierunek – była wystarczająco uwodząca, by przezwyciężyć sceptycyzm.

BitClub skorzystał również z nieprzejrzystości świata kryptowalut. W przeciwieństwie do tradycyjnych inwestycji, gdzie ramy regulacyjne wymagają ujawniania informacji i audytów, kopanie kryptowalut w 2014 roku zajmowało prawną szarą strefę. S

Społeczna dynamika kultury kryptowalut również odegrała swoją rolę. Bitcoin przyciągał prawdziwych wyznawców, ludzi, którzy widzieli w technologii nie tylko okazję inwestycyjną, ale rewolucję filozoficzną – sposób na oddzielenie pieniądza od kontroli państwa, na demokratyzację finansów. Ten ideologiczny komponent czynił wierzących szczególnie podatnymi na schematy owinięte w szaty ruchu. Jeśli już wierzyłeś, że tradycyjne instytucje finansowe są skorumpowane, dlaczego miałbyś wymagać tradycyjnego dowodu wiarygodności?

BitClub wykorzystał to doskonale. Oferował nie tylko zwroty, ale członkostwo we wspólnocie. Agresywny program poleceń – inwestorzy otrzymywali znaczne bonusy za rekrutację innych – tworzył sieci wzajemnego wzmocnienia. Jeśli twój przyjaciel poręczał za BitClub, jeśli twój kolega zarabiał pieniądze (lub wydawało się, że zarabia), sceptycyzm wydawał się zdradą plemienia. Więcej na ten temat piszę w artykule Psychologia click-a-button scams.

 

Rozwiązanie

Schemat mógłby trwać długo, podtrzymywany przez rosnącą cenę bitcoina i stały strumień nowych inwestorów, ale piramidy finansowe zawierają też własną klauzulę terminacyjną: matematykę. W końcu należności dla starych inwestorów przewyższają napływ środków od nowych.

Dla BitClub koniec nastąpił w grudniu 2019. Agenci federalni aresztowali Goettschego, Weeksa i Josepha Franka Abela, mieszkańca Kalifornii, który pomagał promować schemat. Akt oskarżenia, złożony w Dystrykcie New Jersey, zarzucał im spisek w celu popełnienia oszustwa i spisek w celu oferowania i sprzedaży niezarejestrowanych papierów wartościowych. Balaci, aresztowany w Niemczech, został ekstradowany do Stanów Zjednoczonych, by stanąć przed sądem. Piąty oskarżony, Gordon Beckstead – księgowy z Henderson w Newadzie – został później oskarżony o pranie pieniędzy i pomoc w przygotowaniu fałszywych zeznań podatkowych, które ukrywały dochody ze schematu.

Dowody zebrane przez prokuratorów były druzgocące, a wiele z nich pochodziło z własnej komunikacji cyfrowej oskarżonych. Były logi czatów, oczywiście – to skarbnica swobodnej pogardy i jawnego przyznania się do oszustwa. Były też e-maile. W czerwcu 2014, gdy BitClub wciąż nabierał kształtu, Balaci napisał do Goettschego o strukturze marketingu wielopoziomowego: „Marże z MLM będą też szalone, bo widziałem twoje umiejętności konstruowania atrakcyjnych matryc, które mają prawie 0 % szans zapłacenia więcej niż 50% maksimum dla 99% ludzi :D”. Emotikon na końcu nadawał obserwacji groteskową wesołość.

W styczniu 2015 Goettsche przedstawił swoją wizję z niezwykłą jasnością: „budujemy cały ten model na plecach idiotów” – napisał, dodając, że udowodnienie wiarygodności operacji kopania „to tylko przekonanie kretynów„. Gdy Balaci zasugerował stworzenie fałszywego „dowodu” operacji kopania, Goettsche był entuzjastyczny: „Przygotuje pełne szczegóły” – obiecał, oferując Balaciemu pięćdziesięciotysięczny bonus, jeśli będzie w stanie wymyślić sposób „żeby dać nam »dowód« naszej własnej kopalni” bez faktycznego posiadania mocy kopania. „To natychmiast da nam 10 razy tyle” – wyjaśnił Goettsche.

Sprawa prokuratury nie opierała się wyłącznie na tych obciążających komunikatach. Dokumenty finansowe pokazały, że BitClub zebrał co najmniej siedemset dwadzieścia dwa miliony dolarów od inwestorów na całym świecie. Dokumenty podatkowe ujawniły, że Goettsche nie zgłosił około sześćdziesięciu milionów dolarów dochodu za lata 2017 i 2018. Beckstead, księgowy, pomógł przygotować te fałszywe zeznania i również wyprał ponad pięćdziesiąt milionów dolarów przez różne konta i podmioty. Skala oszustwa była oszałamiająca, tym bardziej ze względu na jego bezczelność.

 

Następstwa

Jeden po drugim, oskarżeni przyznawali się do winy. Abel poszedł pierwszy, we wrześniu 2020, przyznając się do spisku w celu oferowania i sprzedaży niezarejestrowanych papierów wartościowych oraz składania fałszywego zeznania podatkowego. Balaci poszedł w jego ślady w lipcu 2020, przyznając się do spisku. Weeks wytrzymał do listopada 2020, zanim przyznał się do oszustwa związanego z papierami wartościowymi i unikania podatków. Beckstead przyznał się do winy w marcu 2022 za pranie pieniędzy i przestępstwa podatkowe.

Goettsche początkowo nie przyznawał się do winy, lecz ostatecznie zmienił stanowisko i przyznał się do winy we wrześniu 2021 roku. Ogłoszenie wyroku w jego sprawie było wielokrotnie odkładane i do końca 2024 roku nie został wyznaczony termin. Takie opóźnienia nie są niczym nietypowym w złożonych sprawach o oszustwa finansowe, zwłaszcza gdy oskarżeni współpracują z prowadzonymi śledztwami lub gdy ustalenie wysokości odszkodowań okazuje się skomplikowane. Wyrok dla Balaciego, pierwotnie zaplanowany na początek 2021 roku, został wielokrotnie przesunięty – ostatecznie na sierpień 2025 roku. Wyrok dla Weeksa wyznaczono na czerwiec 2025 roku. Stan na listopad 2025 roku: brak publicznych informacji potwierdzających wydanie wyroków w tych sprawach.

Kwestia odszkodowań wisi nad tymi postępowaniami. Prokuratorzy federalni zwrócili się do sądu o nakazanie oskarżonym zwrotu pełnych siedmiuset dwudziestu dwóch milionów dolarów, ale jest to w dużej mierze symboliczne. Pieniądze zniknęły, wydane, ukryte lub zamienione na aktywa, które od tego czasu straciły na wartości lub zniknęły. Niektórzy inwestorzy mogą odzyskać ułamek swoich strat poprzez rządowy proces konfiskaty mienia, ale większość nie otrzyma nic. To jest matematyka piramid finansowych: późniejsi inwestorzy, którzy dostarczyli funduszy, które wypłacono wcześniejszym inwestorom, zostają z niczym.

Emocjonalne żniwo jest trudniejsze do oszacowania. Inwestorzy stracili nie tylko pieniądze, ale wiarę – w kryptowaluty, w obietnicę niezależności finansowej, w swój własny osąd. Niektórzy zainwestowali swoje oszczędności emerytalne. Inni rekrutowali członków rodziny, przyjaciół, kolegów, tworząc sieci kumulującej się straty i winy. Wstyd ofiary często powstrzymuje ludzi przed zgłoszeniem się, nawet gdy zwrot kosztów może być możliwy.

 

Szerszy krajobraz

BitClub nie był ani pierwszym, ani ostatnim w swoim rodzaju. Architektura oszustw związanych z kopalniami zbiorowymi okazała się niezwykle trwała, dostosowując się do nowych technologii i środowisk regulacyjnych. Tylko w 2024 roku platformy przebraniem za operacje cloud-miningu oszukały inwestorów na ponad pięćset milionów dolarów. Całkowite straty z tytułu oszustw kryptowalutowych w tym roku osiągnęły 9,3 miliarda dolarów tylko w Stanach Zjednoczonych.

Oszustwa stały się bardziej wyrafinowane. Niektóre używają złośliwych inteligentnych kontraktów, które oszukują ofiary, zmuszając je do przyznania nieograniczonego dostępu do swoich portfeli kryptowalutowych. Inne tworzą skomplikowane fałszywe platformy z eleganckimi interfejsami i sfabrykowanymi danymi o wydajności, wykorzystując marketing w mediach społecznościowych i fałszywe referencje. Internet Crime Complaint Center FBI udokumentował stustupięćdziesięcioprocentowy wzrost oszustw inwestycyjnych związanych z kryptowalutami między 2021 a 2022 rokiem, ze stratami skocznymi z dziewięciuset siedmiu milionów dolarów do 2,57 miliarda dolarów.

Ofiary obejmują różne grupy demograficzne i geografie, ale pojawiają się pewne wzorce. Amerykanie w wieku od trzydziestu do czterdziestu dziewięciu lat są najczęściej targetowani, chociaż osoby powyżej sześćdziesiątego roku życia straciły 2,8 miliarda dolarów na oszustwa kryptowalutowe w 2024 – więcej niż jakakolwiek inna grupa wiekowa. Mężczyźni stanowią sześćdziesiąt osiem procent zgłoszonych ofiar. Te statystyki sugerują, że oszuści celują w ludzi z zgromadzonym bogactwem i przynajmniej pobieżną znajomością technologii, ludzi, którzy mogli słyszeć o bitcoinie, ale nie mają wiedzy technicznej, aby zweryfikować operacje kopania.

Odpowiedź regulacyjna była powolna, ale coraz bardziej muskularna. SEC oskarżyła pięć podmiotów i trzy osoby we wrześniu 2024 w związku z fałszywymi platformami handlu kryptowalutami – pierwsze działania egzekucyjne agencji wyraźnie targetujące oszustwa inwestycyjne oparte na relacjach, gdzie oszuści budują zaufanie poprzez media społecznościowe, zanim skierują ofiary na oszukańcze platformy. Departament Sprawiedliwości stworzył wyspecjalizowane jednostki skupione na przestępczości kryptowalutowej. Interpol aresztował ponad tysiąc pięćset podejrzanych związanych z międzynarodowymi pierścieniami oszustw kryptowalutowych w 2024, odzyskując dziewięćset pięćdziesiąt milionów dolarów w aktywach.

Jednak fundamentalna podatność pozostaje. Filozoficzne fundamenty kryptowaluty – decentralizacja, anonimowość, wolność od nadzoru instytucjonalnego – tworzą żyzny grunt dla oszustw, o czym więcej piszę w artykule Koniec ery dzikiego zachodu w świecie kryptowalut. Te same cechy, które przyciągają wyznawców, przyciągają również drapieżników. Dopóki inwestorzy nie opracują lepszych narzędzi do weryfikacji lub dopóki ramy regulacyjne nie zamkną luk, które wykorzystują oszuści, owce będą nadal znajdować pasterzy gotowych je ostrzyc.

 

Banalność oszustwa

To, co najbardziej uderzające w sprawie BitClub, czytając dokumenty sądowe i logi czatów, to jak zwyczajne wydaje się oszustwo. Nie ma tu widocznego kryminalnego geniuszu, żadnej wyrafinowanej inżynierii finansowej. Goettsche i jego koledzy po prostu obiecali zwroty, których nie mogli dostarczyć, sfabrykowali dowody operacji, których nie przeprowadzili, i zapłacili wcześniejszym inwestorom pieniędzmi od późniejszych. Popełnili błędy – zachowali obciążające logi czatów, używali prawdziwych nazwisk, nie zakryli odpowiednio swoich finansowych śladów. Zostali złapani nie dlatego, że śledczy złamali jakiś skomplikowany kod, ale dlatego, że stali się chciwi, niedbali i nieuchronnie ktoś poskarżył się władzom.

Zwyczajność rozciąga się na ofiary. Nie były to „głupie” ofiary, które Goettsche i Balaci sobie wyobrażali. To byli ludzie próbujący poruszać się po coraz bardziej złożonym krajobrazie finansowym, szukający możliwości, których tradycyjne instytucje wydawały się im odmówić. Niektórzy byli prawdopodobnie chciwi; wielu było po prostu pełnych nadziei. To rozróżnienie ma mniejsze znaczenie niż wynik.

 

Zrozumienie umów o kopalniach zbiorowych: autentyczne fundamenty

Aby w pełni pojąć, co umożliwiło oszustwo BitClub, trzeba zrozumieć, jak faktycznie działają legalne umowy o kopalniach zbiorowych – i jakie zabezpieczenia oferują uczestnikom.

Właściwa umowa o kopalni zbiorowej jest mniej kontraktem w tradycyjnym sensie, a bardziej protokołem technicznym z implikacjami ekonomicznymi. Gdy górnik dołącza do kopalni takiej jak F2Pool lub AntPool – dwóch największych legalnych operacji – w zasadzie zgadza się skierować swoje zasoby obliczeniowe w stronę wspólnego celu, z nagrodami dystrybuowanymi według z góry określonego wzoru.

Najpopularniejszą strukturą jest tak zwana „Pay Per Share” (PPS), gdzie górnicy otrzymują stałą kwotę za każdy udział pracy, którą wnoszą, niezależnie od tego, czy kopalnia pomyślnie wydobędzie blok. „Udział” reprezentuje część pracy obliczeniowej wymaganej do rozwiązania zagadki kryptograficznej. Ten model zapewnia przewidywalny dochód, ale wymaga od operatora kopalni przyjęcia ryzyka, że bloki nie zostaną znalezione.

Inny model, „Pay Per Last N Shares” (PPLNS), dystrybuuje nagrody tylko wtedy, gdy kopalnia pomyślnie wydobędzie blok, proporcjonalnie do liczby udziałów, które każdy górnik wniósł w ostatnim oknie czasowym. To tworzy bardziej zmienne dochody, ale zmniejsza ryzyko operatora kopalni. Kompromisy są matematyczne, nie filozoficzne: stabilne, ale nieco niższe zwroty versus zmienne, ale potencjalnie wyższe.

To, co czyni te umowy weryfikowalnymi, to sam blockchain. Każdy wydobyty blok zawiera transakcję coinbase – nagrodę za wydobycie bloku – która trafia na konkretny adres portfela. Uczestnicy kopalni mogą zweryfikować, że adres otrzymujący nagrody należy do kopalni. Mogą obliczyć całkowitą moc obliczeniową kopalni, obserwując, jak często wydobywa bloki. Mogą porównać swój własny wkład z całkowitą produkcją kopalni i potwierdzić, że ich udział w nagrodach odpowiada uzgodnionej formule.

Legalne kopalnie zapewniają również szczegółowe statystyki: moc obliczeniową w czasie rzeczywistym, historyczną wydajność, harmonogramy wypłat, struktury opłat. To nie są materiały marketingowe, ale dane operacyjne, możliwe do zweryfikowania względem zapisów blockchainowych. Jeśli kopalnia twierdzi, że kontroluje dziesięć procent całkowitej mocy obliczeniowej sieci Bitcoin, możesz sprawdzić to twierdzenie, licząc, ile bloków wydobywa w danym okresie.

Przejrzystość jest wbudowana w technologię. To właśnie sprawiło, że oszustwo BitClub było zarówno zuchwałe, jak i z perspektywy czasu, oczywiście skazane na porażkę. Twierdzili, że działają w systemie zaprojektowanym dla przejrzystości, nie zapewniając żadnej rzeczywistej przejrzystości. Liczby na pulpitach, które pokazywali inwestorom, nie mogły być zweryfikowane względem danych blockchainowych, ponieważ nie istniała odpowiednia działalność kopania. Każdy technicznie wyrafinowany inwestor, który zadał sobie trud sprawdzenia, odkryłby rozbieżność natychmiast.

Ale to jest kluczowe sformułowanie: „zadał sobie trud sprawdzenia”. Geniusz oszustwa BitClub – jeśli geniusz to właściwe słowo – polegał na rozpoznaniu, że większość inwestorów tego nie zrobi. Zobaczą profesjonalną stronę internetową, rosnące salda kont, referencje od innych inwestorów i założą, że ktoś inny dokonał weryfikacji. To jest dynamika społeczna, którą wykorzystują wszystkie piramidy finansowe: zastąpienie społecznego dowodu rzeczywistym dowodem.

Ironia polega na tym, że kopalnie zbiorowe bitcoinów zostały zaprojektowane, aby zdemokratyzować dostęp do nagród za kopanie, aby pozwolić jednostkom uczestniczyć w procesie, który w przeciwnym razie wymagałby zasobów na skalę przemysłową. BitClub twierdził, że oferuje dokładnie to, ale zamiast demokratyzować dostęp, po prostu zdemokratyzowali wiktymizację. Technologia, która miała wyeliminować potrzebę zaufania, stała się kolejnym pojazdem dla tych, którzy są gotowi ją wykorzystać.